„NIECH ŻYJE BAL!!!…
….bo to życie to bal jest nad bale…
Niech żyje bal – drugi raz nie zaproszą nas wcale.
Orkiestra gra, jeszcze tańczą i drzwi są otwarte…
Niech żyje bal, bo to życie zachodu jest warte!..”
W taki oto sposób pragnę powitać Państwa w tym nowym, wspaniałym, ekscytującym, pełnym obietnic i planów roku 2011. Wkroczmy w niego kołysząc się w rytmie tańca - naszego własnego, ulubionego - takiego tańca, który nam w duszy gra! I wszystko jedno, czy to walc, czy tango, czy disco, czy gorące rytmy latyno – amerykańskie – popłyńmy, zatraćmy się w tym tańcu z radością dziecka, które nie ma żadnych oporów i żadnych granic! Jak wiele w tym korzyści, przekonacie się Państwo sami. Jest to doskonała „dieta – cud” (wystarczy popatrzeć na uczestników „Tańca z gwiazdami”), dynamiczna gimnastyka, która każdemu jest potrzebna, ale nade wszystko – najlepszy i najskuteczniejszy sposób na zimową depresję.
No więc – nawet jeśli nie mamy żadnych ekstrawaganckich planów i zaproszeń, tańczymy z własną żoną lub mężem w kuchni przy okazji przygotowywania posiłków, w pokoju na maleńkim skrawku parkietu i koniecznie przy płomieniach świec lub… idziemy na bal!
Oczywiście jak na zawołanie przy takich okazjach – niezależnie od rozmiarów i zawartości posiadanej garderoby - niejedna Pani (Pan też) wykrzyknie z rozpaczą : Ja nie mam co na siebie włożyć!… No cóż - załóżmy, że to prawda i postarajmy się temu zaradzić!
Zaręczam, że podstawowy problem, przed którym staniemy w tych okolicznościach to – niezależnie od zawartości portfela – mnogość ofert i propozycji na takie okazje. I dlatego apeluję o rozwagę i tzw. zimną krew. Wiem, że to się kłóci ze sobą w samym zalążku, ale mimo to postarajmy się jednak, bo jak zanadto poszalejemy, to niepotrzebnie wydamy masę pieniędzy na rzeczy, przedmioty i akcesoria, które okażą się całkowicie nieużyteczne.
Zasada pierwsza: nie jest piękne to, co się nam szaleńczo na wystawie podoba i w dodatku stać nas na to, tylko to, w czym po przymierzeniu dobrze się czujemy i co do nas pasuje. To bardzo ważne, żebyśmy czuli się świetnie ubrani, a nie przez przypadek przebrani. Ale też zachęcam do wszelkich szalonych pomysłów, które wydobędą naszą urodę, podkreślą nasze niezaprzeczalne walory: piękne, długie nogi, kuszący dekolt i ramiona, piękną szyję, etc…
Ach, jaka szkoda, że nie jest nam dane podziwiać podobnych uroków męskich ciał….choć może to i lepiej?! (Jakoś z trudem przychodzi mi wyobrażenie sobie odsłoniętych i owłosionych torsów, nie mówiąc już o nogach w …krótkich spodenkach!!!…Ależ byłoby zabawnie…) Ale pozostawiamy te zwariowane pomysły na bal maskowy!
Zasada druga: przy doborze ubrań zarówno Panie, jak i Panowie powinni kierować się odpowiednią gamą kolorystyczną. Namawiam gorąco, zwłaszcza Panie, aby bez żalu porzuciły piękne i eleganckie, choć trochę smutne i standardowe czernie (chyba, że roziskrzone blaskiem cekinów, kryształów, pereł i podobnych, choć nie takich samych, długich kolczyków, lśniących bransolet). Niezwykle modne w tym karnawale są wszelkie odcienie fioletu, chabru, różu i czerwieni, które odejmują lat, dodają kobiecości i czaru oraz pięknie wyrażają radość życia, optymizm. Panie, które chcą (i mają po temu odpowiednie warunki), wyglądać wyjątkowo młodo, seksownie i oszałamiająco doradzam….białą bluzkę! i czarne atłasowe lub aksamitne spodnie z podwyższonym stanem. Oczywiście nie taką szkolną, koszulową bluzkę, ale np. z koronki lub cienkiego jedwabiu, z falbankami lub żabotem. Inny wariant: z głęboko odsłoniętym dekoltem – z przodu, bądź z tyłu – do wyboru. Zaręczam, że powodzenie i zainteresowanie (u obu płci, ale z różnych powodów) zagwarantowane.
Panowie bezwzględnie w ciemnych, klasycznie pięknych garniturach (smokingi odrobinę trącą „myszką”) z dodatkiem kontrastowych krawatów i much. Do takiego zestawu koszula w takim samym lub podobnym kolorze i odcieniu, jak garnitur wyglądać będzie niezwykle prowokująco, tworząc obraz tzw. siły spokoju, którą to większość kobiet niezwykle sobie ceni. Młodzi i smukli Panowie wyglądać będą bardzo ekstrawagancko w atłasowych lub aksamitnych dopasowanych marynarkach, bez krawata, w zamian którego spod lekko rozpiętej koszuli wyglądać mogą delikatnie męskie… „koraliki” na skórzanym rzemieniu.
Zasada trzecia: przy wyborze fasonu kierujmy się naszym własnym typem sylwetki -X, Y, A, H, O, tak aby dzięki umiejętnie dobranym krojom Panie osiągnęły wymarzoną sylwetkę X, a Panowie Y. Naprawdę jest to możliwe!
Zasada czwarta: tym razem dla Pań. Pamiętajmy o dobrze dobranej fryzurze – nie może ona przypominać kasku, to już zupełnie niemodne! Wszystko jedno: krótkie, czy długie, w jakim kolorze – im bardziej miękko i naturalnie, tym lepiej. Nasze włosy mają przewodzić na myśl delikatne muśnięcie jedwabiu, a nie chruścianej, sterczącej niesfornie miotły.
Co do biżuterii i dodatków: odchodzimy od długo stosowanej zasady, że torebka i buty powinny być w takim samym kolorze. Już nie, muszą jedynie nawiązywać do koloru ubrania -czasami poprzez zastosowanie kontrastu. Z biżuterią podobnie, ale przede wszystkim pamiętajmy o umiarze. Jeśli zakładamy bransoletkę i kolczyki, zrezygnujmy z korali, czy wisiora, bo będziemy za bardzo obwieszone. A przez to mniej widoczne będą inne elementy, na ekspozycji których nam zależy. Co do łączenia biżuterii, to podobnie, jak z butami i torebką: w podobnym stylu i z podobnych kamieni, kruszców, ale nie takie same kolczyki, jak bransoletka, czy wisior.
Jeśli chodzi natomiast o makijaż, to przy tej okazji doradzam inny niż zwykle - odważny, kontrastowy, połyskujący brokatem i perłowymi masami, dopasowany do koloru oczu i włosów, z kokieteryjnie wywiniętymi i wydłużonymi rzęsami.
Musi on zaskoczyć nie tylko naszych kompanów zabawy i naszego partnera, ale i nas same!
Zasada piąta, najważniejsza dla obu płci: co zabieramy przede wszystkim ze sobą na bal?
Oczywiście doskonały, szampański humor oraz uwodzicielski i czarujący uśmiech dla naszego partnera! Bez tego żaden, nawet najwspanialszy bal nie ma prawa się udać! Pamiętajmy o tym zanim na niego wyruszymy i podczas całego jego trwania.
Panowie powinni dominować szarmancją, a Panie z przyjemnością ją przyjmować, wszak miło będzie poczuć się przy takiej okazji Księżniczką.
Teraz pozostało mi już tylko życzyć Państwu wspaniałych zabaw karnawałowych aż do białego rana i tego, aby nastrój ten udzielił się i pozostał z nami przez cały rok. A więc: MARSZ NA BAL!!!
Grażyna Paturalska